Pierwsze kroki Achillesa. „Limbosis” Abstraktu

Zapraszamy do lektury najnowszej recenzji Limbosis;

„Nie pamiętam, kiedy ostatnio debiut wywarł na mnie tak duże wrażenie jak „Limbosis”. Może dlatego, że miałem poczucie, że ci ludzie naprawdę szanują słuchacza. Wykonali bowiem ogromną pracę, a do studia weszli, gdy osiągnęli dojrzałość i nabrali pewności, że mają coś do powiedzenia, a ta ich „mowa” jest na tyle giętka, by powiedzieć zupełnie wszystko, co pomyślała głowa. Myślę, że tożsame uczucie kojarzy mi się z takimi gigantami jak choćby Rush.”

 

Całość recenzji (link do serwisu):

 

 

(…) hipnotyzujące melodie i ostre brzmienie z impulsywnymi kompozycjami. Muzyka wyrywa słuchacza z konwencjonalnych schematów poprzez ekspresywne wyrażanie wizji jej twórców. Tak sami o sobie piszą. I nie kłamią. Zapraszają do wysłuchania albumu, na którym zawarte są nie piosenki, ale kompozycje. Zarejestrowane przez muzyków, nie grajków.

 

Abstrakt podaje nam taką płytę, na której kontynuuje się najlepsze tradycje progresywnego rockowego grania. Grania mogącego zachwycić zarówno maestrią zmiennych temp (tu ukłon w stronę znakomitego bębniarza Łukasza Simińskiego, który niezbicie dowodzi swojej muzykalności), czy gamą wijących się w różnych rejestrach i planach przesterowanych gitarowych ścieżek. Nie są to, jak często okazuje się, źle postawione ściany dźwięku, gdy ma się wrażenie, że zaraz przewrócą się na wokalistę, ale robota architekta dźwięku z całym swym „barokowym” bogactwem zachowująca paradoksalną lekkość przy ciężarze z wolna przechodzących riffów Michała Fiałka. Krok w krok towarzyszy mu bas (tutaj bardzo sprawny Jakub Puszyński), którego linie są jakby liniami konturowymi całego obrazu.

 

„Limbosis” to granie niemalże wizyjne. Tak właśnie pomyślałem po przesłuchaniu tego albumu po raz pierwszy, gdy muzyka umilkła, a ja poczułem jak gdyby opadła mgła. Nie są to jednak wizje zespołu improwizującego pod wpływem chwili z całą nieprecyzyjnością i ryzykiem nieskładności takiego przedsięwzięcia. To album przygotowywany na pewno z pieczołowitością, „nawlekany” ścieżka po ścieżce, nawlekany przez muzyków niebylejakich.

 

W każdej z ponad siedemdziesięciu minut muzyki z tej płyty czuć wypracowane w studio i salach prób zagrywki, części tych przemyślanych kompozycji. Tak, drodzy słuchacze-czytelnicy, nie używam przypadkowo tego słowa i nie traktuję go jako synonimu, naprawdę te rzeczy są skomponowane, a nie wszystkie longplaye rockowych formacji z różnych stron i różnych denominacji zasługują na to, by owoce ich starań nazywać kompozycjami właśnie.

 

Warto też zwrócić uwagę na niskie i niepokojące wokale Podsiadły, choć nie ukrywam, że chętnie słuchałbym Abstraktu dla samych tylko instrumentalistów, zwłaszcza, że ich grona dopełnia klawiszowiec Maciej Dados. To jego pomysły nadają tej muzyce głębi i sprawiają, że brzmienie jest pełne.

 

Wydaje się, że ta płyta posiada jedną wadę, która może być jednocześnie zaletą, bo świadczy o klasie poznańskiej kapeli. Chodzi o niezwykłą erudycyjność tych nagrań. Nie sądzę, by ktoś, kto nie odrobił lekcji z prog-rockowych klasyków, ktoś – mówiąc wprost – nieosłuchany, mógł się tą płytą naprawdę cieszyć. To tylko dowodzi jej wielkiej wartości. Ci natomiast, którym nieobce jest tego typu grania mogą spierać się jedynie o źródła i inspiracje muzyków. Unikając jakichkolwiek rozstrzygnięć powiem tylko o swoich bliższych i dalszych skojarzeniach, a przychodzą mi do głowy Tool, Riverside, Blinedead, Floydzi, a nawet chłodne brzmienie gitar Page’a z „Presence” (przypomnijcie sobie choćby momenty z „Achilles Last Stand”).

 

Nie pamiętam, kiedy ostatnio debiut wywarł na mnie tak duże wrażenie jak „Limbosis”. Może dlatego, że miałem poczucie, że ci ludzie naprawdę szanują słuchacza. Wykonali bowiem ogromną pracę, a do studia weszli, gdy osiągnęli dojrzałość i nabrali pewności, że mają coś do powiedzenia, a ta ich „mowa” jest na tyle giętka, by powiedzieć zupełnie wszystko, co pomyślała głowa. Myślę, że tożsame uczucie kojarzy mi się z takimi gigantami jak choćby Rush.

 

 

Abstrakt

Limbosis

Abstrakt w kioskach całej Polski!

W miniony weekend było można przeczytać o nas w całej Polsce, każdym mieście, każdym kiosku! Poniżej fragment mini recenzji  – Dziennik Gazeta Prawna, dział Kulturalny; Taka mała rzecz a cieszy!

Jednocześnie zapraszamy do lektury nowej recenzji z bardzo dobrą notą 8/10 na łamach MetalMundus

Recenzja w niemieckim czasopismie EMPIRE!

Najnowszą recenzję Limbosis można odnaleźć w znanym i szanowanym, niemieckim czasopiśmie „EMIPRE” – Abstrakt zachwyca – „To jest naprawdę mocna rzecz”!

Dziękujemy!

 

„Das hier ist richtig harter Stoff. Um ihn so richtig genießen zu können, sollte man auf harte Klänge stehen und Horrorstorys mögen. Und man benötigt unbedingt einen guten Kopfhörer, denn “Limbosis” ist im bionauralen Verfahren aufgenommen worden, das ähnlich wie bei der Kunstkopfstereophonie ein räumliches Hören über einen Kopfhörer ermöglicht…”

Metal Rulez 8,5/10

Okres świąteczny to dla Abstraktu okres recenzji – kolejna wysoka nota, cytując fragmenty:

I żeby już nie przeciągać tego i tak za długiego wstępu napiszę wprost: jest to debiut bardzo wysokiej klasy. (..) album mimo słusznych rozmiarów nie nuży ani przez chwilę. (..) Im więcej odsłuchów tym tych różnych ciekawych rzeczy wyławia się więcej, ale też nie jest to jakieś wyjątkowo nieprzystępne i trudne DZIEŁO (..)

 

Zapraszamy do lektury:

http://metalrulez.pl/15602/abstrakt-limbosis

Pandino.pl

Nowa recenzja albumu Limbosis, zapraszamy do lektury!

Długo przyszło czekać na debiutancki album poznańskiej formacji Abstrakt, ale cierpliwość w końcu została nagrodzona. Właśnie światło dzienne ujrzał krążek koncepcyjny zatytuowany „Limbosis”. Album to interesujący i przede wszystkim stworzony z pomysłem – zarówno pod względem muzycznym, jak i od strony opowiadanej historii. A ta przywołuje gdzieś w tyle głowy analogię do kultowego Frankensteina: bliżej nieokreślony bohater zostaje nijako „stworzony” i zabrany w dość specyficzną podróż.
Czytaj dalej Pandino.pl