kwadrat-kolor2

Rock Area

Recenzja z serwisu :

Co prawda płytka dotarła w moje ręce w ostatni dzień starego roku, ale chyba powinniśmy ją uznać pierwszą, polską premierą AD 2015 (chociażby z uwagi na to, że liczba 2015 widnieje na pięknie wydanym digipacku). Bardzo mocna, nietuzinkowa muzyka jaką zawiera, z pewnością zabierze sen z powiek niejednemu recenzentowi, pragnącemu wrzucić ją do któregoś z muzycznych worków, czy szuflad…

Słuchając „Limbosis”, kołują mi w głowie przeróżne muzyczne nazwy, które mogły mieć wpływ na muzykę Poznaniaków: Tool, Type O Negartive, ale również i Pink Floyd (zwłaszcza wczesny)! Powinni bez wątpienia trafić w gusta miłośników zarówno rodzimego Blindead, Obscure Sphinx, jaki i Retrospective, czy nawet Riverside. Muzyka Abstrakt jest bardzo trudna do jednoznacznego sklasyfikowania, mieszają się w niej elementy metalu, post rocka, psychodelii i rocka progresywnego… Jedno nie ulega wątpliwości, nie jest to delikatny, przyjemny, finezyjny prog rock (chociaż subtelniejsze momenty również się pojawiają). Nie jest to również techniczny prog metal, jaki preferują na swoich płytach chociażby nasi pochodzący z Bańskiej Bystrzycy południowi sąsiedzi (Abstract pisany przez „C”). Muzyka naszego Abstraktu, pełna jest mrocznej, hipnotycznej, a czasami wręcz schizofrenicznej aury. Tutaj „nie słychać” słońca, jest tyko mgła i półmrok i niepokój! Mimo, że dźwięki „Limbosis” nie są najłatwiejsze w odbiorze, to bez wątpienia wciągają niczym dobrej klasy horror czy thriller.

Porównanie muzyki zespołu do mrocznych obrazów filmowych jest nieprzypadkowe. „Limbosis” jest bowiem dziełem koncepcyjnym. Płyta mogłaby z powodzeniem stać się inspiracją do powstania filmowego scenariusza, pewnie nie gorszego, niż chociażby takie klasyczce obrazy jak: Dr Jekyll and Mr Hyde, czy Frankenstein. W ośmiu stosunkowo długich kompozycjach, przewijają się epizody z życia bezimiennego bohatera wyrwanego ze snu, w koszmarny ciąg wydarzeń. Porwany przez demonicznego kierowcę odbywa podróż odsłaniającą jego słabości i ograniczenia. Każdy przystanek, jest próbą złamania kolejnej psychicznej bariery…

„Limbosis” wciąga również muzycznie, a każdy kolejny odsłuch płyty sprawia, że obrazy stają się coraz bardziej wyraziste. Nie mam wątpliwości, że będzie to jedna z bardziej intrygujących, rodzimych premier świeżutkiego jeszcze, nowego roku.

8,5/10

Marek Toma