logo_vector

9/10 od DarkPlanet!

Witaj świecie! Nowy tydzień – nowe, baaaardzo dobre wiadomości! Zacznijmy od kolejnej już, bardzo wysokiej noty Limbosis w ramach serwisu DarkPlanet – 9 na 10!

„W  „Limbosis” kumulują się ciekawe pomysły aranżacyjne z emocjami, których w muzyce szukam.”

 

 

 

Pełna recenzja (lub link):

Lubicie niespodzianki, sytuacje kiedy niespodziewanie dzień który wydawał się stracony ratuje przypadkowe spotkanie ze znajomymi lub odnaleziona w szafce zapomniana butelka dobrej gorzałki, a najlepiej kumulacja tych dwóch zdarzeń? Ja lubię. Czemu wspominam o czymś na pozór od czapy? Ano dlatego, że taką przyjemną niespodziankę sprawił mi debiut grupy Abstrakt. W  „Limbosis” kumulują się ciekawe pomysły aranżacyjne z emocjami, których w muzyce szukam.

Nie jestem miłośnikiem muzyki z szufladki rock progresywny. Poza kilkoma wyjątkami, w których już wiem, że mieści się debiut zespołu Abstrakt, uważam, iż przedstawiciele tego nurtu są nazbyt skupieni na formie. Natomiast nie mogę wywlec tego zarzutu wobec „Limbosis”, które zrównoważyło ciągoty do muzycznej wirtuozerii z emocjonalnym nasyceniem. W wielu fragmentach uznałbym nawet, iż jest to emocjonalny ekshibicjonizm lub coś co określiłbym jako emo progrock. Jakkolwiek głupio to nie brzmi pasuje do „Limbosis”.

Jeżeli chodzi o czysto muzyczną zawartość tego wydawnictwa to porównałbym je w wielu momentach do spokojniejszej, wyciszonej  (bez tych sludgowych zrywów) wersji ostatniego albumu Blindead. Oczywiście nie znaczy to, że na „Limbosis” nie ma cięższych momentów, które uatrakcyjniają muzykę i czynią ją jeszcze ciekawszą. Wystarczy posłuchać takiego „Wolf” – jednego z moich faworytów na płycie, w którym po delikatniejszym, spokojniejszym wstępie pojawia się cięższy fragment. Gdybym posłuchał tego numeru w ciemno  z pewnością uznałbym, że to nieopublikowany utwór Blindead. Tak jest w większości utworów z „Limbosis”, w których delikatniejsze, typowo progrockowe momenty przeplatają się z cięższymi partiami. Ważne, że to wszystko jakoś się klei, nie ma się wrażenia oderwania poszczególnych fragmentów w ramach jednej kompozycji a nawet w ramach całego albumu. Spora w tym zasługa wokalisty, którego barwa przypomina mi śpiew byłego już gardłowego Blindead (podobna wszechstronność) i wspomnianych już, emanujących z muzyki emocji.

Podsumowując „Limbosis” jest niezwykle udanym debiutem, a jedną jego wadą jest czas trwania bo niespełna 74 minuty to trochę spora dawka dźwięków jak na jeden raz. Jednak gdyby ktoś zapytał mnie który utwór wywalić, nie potrafiłbym odpowiedzieć i to będzie chyba najlepsza rekomendacja tego wydawnictwa.

Ocena: 9/10

Tracklista:
1. Terratoma
2. The Bus
3. Clockhouse
4. Wolf
5. Bloody Mary!
6. Liars Symphony
7. Greatnot
8. Journey

Dodaj komentarz